Nic do tej pory nie pisałam , bo czas znacznie przyśpieszył albo ja zrobiłam się jakaś wolniejsza i z niczym nie nadążam . Na nic nie mam czasu , wszystko na co popatrzę jest do zrobienia , a mnie brakuje czasu a czasami i sił żeby to wszystko ogarnąć . BB zdaje maturę , jej stres , nerwówka kompletnie mnie rozwalają nie radzę sobie . Najchętniej walnęłabym się do łóżka nakryła kołdrą po sam czubek nosa i obudziła się już po wszystkim . Ale ten stan kiedyś już przerabiałam zaraz po stracie pracy i wiem jak to jest . Dlatego nie kładę się do łóżka a kiedy już emocje sięgają zenitu wsiadam na rower jeśli mogę a jeśli nie to biorę psa i to on tym razem za mną nie nadąża , tak gonię na oślep , przed siebie aby dalej od domu i stresu . Depresja z której wychodziłam kiedyś bardzo długo , powoli ale sama , bez wspomagaczy farmakologicznych jakby chce znów do mnie powrócić . Ale się nie daję . Należę do pokolenia które dawało sobie radę bez tableteczek na wszystko szeroko reklamowanych w TV . A kłopoty i stresy rozładowywało się w inny sposób niż tak jak jest to dziś przyjęte . Tylko mały dołek , stresik , problemik i od razu garść ślicznych kolorowych tableteczek na wszystko . Na stres , na nerwy , na brak magnezu , na odchudzanie , na poprawę nastroju , na ociężałość jelit , na trawienie , na gazy itd. itp. do wyboru , do koloru , a na wszystko inna tableteczka , i nikt nie pomyśli jak powoli ale skutecznie koncerny farmaceutyczne i lekarze wespół w zespół , rujnują ludziom zdrowie nabijając ich w butelkę a sobie kieszenie .
Teraz nie czytajcie bo będzie moje narzekanie , rzadko to robię ale czasami się człowiekowi uleje ... w przypływie ciągłego stanu napięcia ....
Matura BB , jej stres rozwala mnie kompletnie ale też skłania do pewnych refleksji na temat dorosłych już dzieci .
Blogi dziewczyn w wieku mojej żabki pełne są narzekań na rodziców . A to , że się nie interesują , a to ,że za bardzo , bo się wtrącają do wszystkiego , a to wnuk nie kochany , albo za bardzo rozpieszczany nic tylko siąść i płakać nad losem tychże . A tymczasem …. na moim własnym podwórku zaczyna być podobnie i powoli ogarnia mnie smutek . Tak ….smutno mi , inaczej nie umiem nazwać tego stanu . Bo nawet nie jestem zła . Tylko tak … smutno mi Boże .
Niby wszystko jest jak dawniej , bardzo kocham swoje dzieci , wiem ,że one mnie też kochają ale jednak … wczoraj zrobiło mi się bardzo , bardzo smutno . Do zięcia przyszła paczka na nasz adres , często tak jest .
BB odebrała i zadzwoniła do zięcia . Zięć oddzwonił , że on nie odbierze bo nie będzie miał czasu ale żabka z naszą wnuczkę przyjadą ze szkoły posiedzieć i przeczekać czas , do zajęć Tosi na basenie . To one paczkę odbiorą .
Oboje z mężem od rana planowaliśmy wypad na rowerach , bo po wtorkowym stresie matematycznym , który zafundowała nam młodsza córcia postanowiliśmy wyluzować i na rower marsz !! Wracaliśmy szybko z zakupów , szybki obiadek i w drogę ale w tej sytuacji o rowerku nie mogło być mowy , dawno nie widzieliśmy żabki i wnuczki , bo od kiedy zaczęli mieszkać już na tej swojej wsi to raczej my jesteśmy tam częściej , bo a to żywopłot jest do posadzenia , a to jakieś drzewka owocowe , jest co robić na tak zwanym zasiedleniu . Dlatego normalne , że rowery musiały wrócić do garażu . Zamiast szybkiego obiadku , obiadek dwudaniowy , bo wnusia wpada zawsze głodna co prawda jest kiełbasa ze sznurkiem ( wizytówką dziadka ) ….hihihi tzn, wędzona przez dziadzia , a sznurek stał się już wizytówką dziadka , dlatego jak Tosia wpada i zagląda do lodówki i widzi kiełbaskę zakończoną sznureczkiem to wie ,że to swojska dobra kiełbaska , No ale co obiad to obiad . A dziecko przed basenem musi coś zjeść żeby mieć siłę . Czekaliśmy i czekaliśmy , nagrałam się w między czasie na jej pocztę i nic , zero odezwu z jej strony , wieczorem rozmawiałam z zięciem przez telefon ale nie z córcią bo jej jeszcze nie było , a potem też nie zadzwoniła . Jest mi tak zwyczajnie smutno . Wiem ,że kiedy następny raz będzie miała do nas przyjechać , to mój mąż nie będzie już chciał na nią czekać i rezygnować z naszych planów . Córka przyjedzie , nas nie będzie a ona długo jeszcze potem , przy każdej okazji , będzie komentować fakt ,że ona do nas przyjechała z wnusią a my jak zwykle na rowerze bo nas nic nie obchodzi , bo my tylko rower i już .
I tak sobie myślę jak to jest dziwnie w życiu , najpierw nie śpisz po nocach , przeżywasz razem z dziećmi ich małe i duże smuteczki , pierwsze zawody miłosne , dramaty a potem jest tak w ich dorosłym już życiu ... , że tobie dalej nie wolno mieć własnego życia , bo.... jesteś wszak ich matką . Masz czekać aż będziesz im potrzebna na już , na teraz , nie możesz mieć swoich planów , swoich marzeń , masz czekać i być w gotowości bojowej bo a nóż będziesz im potrzebna ? Inaczej będziesz w ich oczach wredną , wyrodną matką którą nic nie obchodzi ich los . Ty , matka polka na rowerze ? , pogięło cię kobieto ? Inne w twoim wieku to plackiem siedzą w domu , na telefonie , dzwonią po kilka razy dziennie pytając czy coś ci córciu pomóc a TY ? Ty na rower ? , ojciec to tak , to co innego , jemu wolno bo to chłop to i tak nie wiele pomoże ale ty powinnaś być dalej , do samego końca , do śmierci , na każde ich skinienie , na każdy ich gest , uniżono , unisono i z uśmiechem od ucha do ucha , ciesząc się ,że nadal jesteś im potrzebna …. i tyle albo aż tyle sobie wczoraj nawrzucałam ja .
… ja się nie skarżę na swój los , nie pragnę więcej niż dać możesz
i tylko mam nadzieję , że ... że dobrze wiesz co robisz , Boże …
to z piosenki Edyty Geppert
Miłego dnia wszystkim , buziaki ...

|